Elastyczność szefa w czasach kryzysu i niepewności

Elastyczność szefa w czasach kryzysu i niepewności

Spadki na giełdach, skoki walutowe i paniczne wycofywanie inwestycji to czas, gdy myśl o jakimkolwiek wzroście zysków, jakości pracy czy prężności organizacji wystawiona jest na próbę. Dyrektorzy wprowadzają cięcia, kierownicy liczą straty a pracownicy są mniej pewni zarówno swojej przyszłości zawodowej, jak i osobistej, niż kiedykolwiek przedtem.

Jak postawić na nogi zespół, który ugina się pod presją kryzysu? Jak efektywnie zarządzać grupą ludzi, by zadbać o ich poczucie bezpieczeństwa i swobodę kreatywnej pracy? Receptą na ten kryzysowy stan może być technika małych kroków.

Przede wszystkim należy pamiętać, iż trudne czasy wzmagają kreatywne możliwości społeczeństw, które dążą do optymalizacji wydatków, wzmocnieniu rdzenia budżetu i odzyskania stabilności w bieżącym przepływie. Firmy postępują podobnie, dążąc do ochrony najważniejszych zasobów.

Poprzez małe kroki, według analityków z Harvard Business Review, można osiągnąć dziś więcej niż kiedykolwiek. Małymi krokami łatwiej jest zbudować coś bardziej stabilnego, coś trwałego i odpornego na przyszłe perturbacje. Jednak sama klasyczna metoda daje tylko połowę możliwości – resztę można uzyskać z zaangażowania wielostronnej współpracy.

Pamiętam jak wspominano niedawno, iż przyszłością wielu korporacji mogą być nieformalne zespoły, rozsiane po całym świecie. Daje to przede wszystkim swobodę pracy, możliwość zgromadzenia kapitału ludzkiego o rozmaitych cechach oraz szansę na ciągły rozwój i ewolucję systemu. Przypomina to trochę zbiórkę pieniędzy, tylko w tym przypadku chodzi o wartość pracy, a nie konkretne wyliczenia finansowe.

Tak dzieje się w firmach z branży software, gdzie wartość kolaboracji jest doceniana jak nigdzie indziej. Liczy się efektywność pracy, a nie obecność na konkretnym krzesełku w firmie. Giganty takie jak Apple, Google, czy Microsoft dążą do jak największej swobody, umożliwiając niemalże pracę w szlafroku i w kapciach z kubkiem gorącej czekolady kiedy tylko najdzie ochota.

I właśnie w tę stronę zmierzają najlepsze korporacje otoczenia biznesu, finansów oraz handlu. Nie jest już ważne, by przyjmować do firmy tylko bliskich ziomków, ale by wartością stało się zaangażowanie i umiejętność dostosowania do pracy w różnych kombinacjach zespołów oraz pod różnym nadzorem.

Małe kroki, takie jak te, które wskazywał Henry Ford na początku swej świetności, to składanie produktu finalnego z części, które wyprodukowane są nie tam, gdzie najtaniej, ale tam, gdzie rozumie się istotę elastyczności. Jeśli upada dostawca, podwykonawca lub wsparcie kompetencyjne, zwykle dzieję się tak za sprawą konfliktu w rozumieniu elastyczności.

Szefowie mają dziś zadanie domowe w postaci niewielkiej lekcji z przywództwa w czystej postaci. Zawirowania na rynkach światowych uniemożliwiają wielkie plany, lecz odzyskiwanie sił w oparciu o małe prace na rzecz misji firmy to rzeczowe spojrzenie na kwestię jakiejkolwiek przyszłości. Zespoły potrzebują odświeżenia strategii, a ich liderzy powinni brać pod uwagę skalę tych zmian.

Na czym polega więc nowoczesna elastyczność? Na postrzeganiu tego, jak wiele zależy od dobrze wykonanej pracy w sensie mikrospecjalistycznym – jeśli zatrudniamy wielu mikrospecjalistów, mamy szansę na wiele kompetencji, które wystarczy scalić odpowiednim nadzorem nad kulturą zespołu. Szef nie musi dziś wiedzieć wszystkiego o pracy swoich pracowników, wystarczy, że wzmaga w nich przekonanie o cennym wkładzie dla przetrwania firmy.

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl